wtorek, 13 maja 2014

Perła w biomasie

Wiele się w naszym miasteczku wydaje publikacji, ale tylko niewielką ich część warto czytać. Tygodniki, kwartalnik, roczniki, księgi grube i cienkie tomiki, tomy, albumy i wydawnictwa okolicznościowe. Więcej autorów niż czytelników. I nagle w całej tej celulozowej biomasie perła - ostatni numer "Bezmyślnika" z radzyńskiego pierwszego LO.
Czegoś tak prawdziwego, ciekawego i - paradoksalnie - żywego nie widziałem już dawno. Seria wywiadów, w których młodzi spotykają starszych, poświęcają czas, którego mają dziś tak mało i słuchają. Słuchają o przedwojennym, wojennym i powojennym Radzyniu, pokoleniu swych pradziadków, a w gruncie rzeczy - o sobie! Dowiadują się o skąpych i przebiegłych Żydach, Rosjanach gwałcących Polki i złych, acz szlachetnych Niemcach.

piątek, 9 maja 2014

Sezon grillowy rozpoczęty

Bulwar nad Białką o poranku powitał mnie widokiem kosmicznym! Ktoś skorzystał z wczorajszego pogodnego wieczoru i mocnym akordem wszedł w sezon grillowy. Gruba musiała być impreza, bo zużyto sporo plastikowych tacek, misek, kubków i sztućców. I bezalkoholowa, bo razem z tackami i niedojedzoną kapustą, walały się tylko butelki po gazowanych napojach. Żadnych puszek, czy butelek...

środa, 7 maja 2014

Kata-strofy i ludzie z ciasta

2 maja w ramach od lat organizowanego przez Molasa "Ro(c)kowiska" miał wystąpić zespół Kat - faceci z długimi włosami w czarnych ubraniach, którzy czasem coś śpiewają, a czasem ryczą niezrozumiałe słowa i do tego bardzo się pocą. Miał, bo koncert odwołano! 
Historyczny plakat, biały kruk.
Już po zaklejeniu logo KATa,
jeszcze przed wklejeniem
logo zastępcy.
Ktoś w internecie zacytował o czym oni ryczą i się zaczęło. W roku wyborczym władze wsłuchują się czujnie w jęki i stęki lokalnej społeczności. Tym razem musiała jednak jęczeć odpowiednia osoba, bo jęk cichy, włodarze zasadniczo na takie sapanie odporni, a tu skuteczność natychmiastowa i stuprocentowa.
Pamiętam jak na plenerze artystycznym w liceum kolega dla żartu serwował nam pobudki włączając kasety Kata. Budziliśmy się ze śmiechem, bo z głośnika płynął niezrozumiały ryk, ktoś rzucał w kolegę butem, Kat milknął. Dziś kolega ma dwoje dzieci, kasety kurzą się w szufladzie, a jego młodszy brat - może pod wpływem tych kaset - poszedł do seminarium i został księdzem. Rogi nikomu nie wyrosły, dzieci zdrowe.

czwartek, 24 kwietnia 2014

Tramwaj do raju


Za rzadko zwalniam i pozwalam sprawom biec. Za rzadko siadam, przyglądam się im, myślę i odpoczywam. Efekty przyszły, powiedziały 'Hola!' i wysłały na dwa tygodnie na urlop... do radzyńskiego szpitala!
Oddział pulmonologiczny jest gościnny, a ja - weteran współdziałania z seniorami - czułem się tam jak za czasów tworzenia filmu 'Dziadki-dziatkom. Pamiętnik ze Starego Radzynia'. Średnia wieku 79 lat i ja jeden o połowę młodszy.
 Leżałem więc, zdrowiałem i wreszcie miałem czas na przemyślenia. 
Przez otwarte drzwi, nad którymi wisiał opłacony a nieoglądany telewizor, oglądaliśmy przemykające raz w lewo, raz w prawo, radzyńskie pielęgniarki. Pacjenci mogli leżeć spokojnie - one musiały mknąć w pośpiechu i to niezależnie od pory. Mój szacunek do ich zawodu, choć nigdy nie był mały, teraz wzrósł jeszcze.

środa, 16 kwietnia 2014

Sondaży ciąg dalszy

Po felietonie pt. 'Sondaże' otrzymałem e-maila. Pana Adama Świcia poruszyło zdanie o finansowaniu sondaży.
- Panie Adamie! Drogi redakcyjny kolego! 
Dziękuję za maila i spieszę z wyjaśnieniem. Osoba, która w sondażu wypytywała o preferencje wyborcze, na moje pytanie jednoznacznie odpowiedziała kto je zlecał. I odpowiedź ta pozwala mi mniemać, że zlecający nijak inaczej niż z publicznych pieniędzy nie zapłacił, bo innymi nie dysponuje. Ale rachunku nie widziałem, więc otwarcie się tą wiedzą nie podzielę - nie napiszę kto, według informacji telefonujących, był zleceniodawcą.

czwartek, 10 kwietnia 2014

Sondaże

Do kogo z Państwa w ostatnich tygodniach telefonowano z tajemniczymi pytaniami przedwyborczymi? Z relacji znajomych wiem, że w Radzyniu zaroiło się od takich dziwnych połączeń,
a pytania zadawano różne. 

Czy zamierzasz głosować w wyborach samorządowych? Czy głosujesz na lewicę, czy prawicę? Które z ugrupowań popierasz? Na którego kandydata oddasz głos?
Zastanawia Państwa kto zlecił wrocławskiej firmie (kierunkowy 071) telefony do Radzynian? To żadna zagadka! Łudźmy się, że nie płacono za to publicznymi pieniędzmi. Dobra zagadka to taka - po co zlecano takie badania w naszym małym mieście? Czyżby radzyńscy politycy orbitowali już tak daleko od swych wyborców, od zwykłych ludzi?

środa, 2 kwietnia 2014

Kolejny bastion upadł!

We wtorki, środy i czwartki spaceruję do pracy Bulwarem nad Białką. Raz spoglądam tu, raz tam. Czasem coś ciekawego zauważę. Jesienią donosiłem Państwu o otwartej pałacowej bramie. Działa do dziś i ani się nie urwała, ani nikt na złom nie sprzedał. Niesamowite!
Dziś spojrzenie w drugą stronę - na groblę paradną. Wypiękniała nam ostatnio! Kilka dni zajęło dzielnym ochotnikom karczowanie chaszczy, które rozpleniły się na lewo i prawo. Ostre maczety i szpadle na szczęście nie zawiodły. Parę litrów potu, kilka papierosków i już po krzakach, które służyły za schronienie drobnym i grubszym pijaczkom, ludziom złym, gorszym i najgorszym oraz młodocianym kochankom. Nie zostało nic, tylko piękna otwarta przestrzeń i cudowny widok na pałac. Jedynie ławki wciąż biją po oczach sztuczną zielenią.

czwartek, 27 marca 2014

Obłudnicy Narodowej Retoryki

Byłem przekonany, że nie będzie potrzeby pisać tego tekstu. Do poruszenia tematu zachęcił mnie jednak jeden z fejsbukowych przyjaciół. "Aby zło zatriumfowało, wystarczy, by dobry człowiek niczego nie robił" - napisał. I dał do myślenia.
Z zaciekawieniem obserwuję więc od tygodni całe to napinanie muskułów różnych obłudników kryjących swe oblicza za podniosłymi hasłami, z którymi utożsamia się nie tyle prawica, co wielu różnych prawych ludzi. Obłudnicy ci chcieliby je zawłaszczyć dla siebie. Bóg, honor, ojczyzna, duma, naród, patriotyzm, wielkość - to niektóre.

czwartek, 20 marca 2014

Śliczniuszka się żeni

Dawno, dawno temu (jakieś trzy miesiące) opowiedziałem Państwu o pięknej kaczuszcze, która zadomowiła się nieopodal pałacu Potockich, nad Białką. Mandarynka przetrwała zimę i ma się dobrze. 
Przez zimowe miesiące umilała czas wszystkim spacerującym wzdłuż naszej radzyńskiej rzeki. Szczególne zachwyty wzbudziła wśród rodziców z dziećmi. Ale nie tylko dla nich takie spotkanie z egzotyką bez wyjeżdżania z Radzynia i włączania telewizora to gratka.

czwartek, 13 marca 2014

Czas na zastanowienie

W minionym tygodniu radzyńskie LO odwiedziło dwoje zagranicznych studentów - Kateryna i Houmem - Ukrainka i Tunezyjczyk. Charakter programu AISEC pozwolił na zorganizowanie spotkania, na którym goście opowiedzieli o swych krajach i odpowiadali na pytania zebranych. 
Oba kraje w ostatnim czasie przeszły swoje. W 2011 roku w Tunezji, w wyniku jaśminowej rewolucji, po 23 latach dyktatorskie panowanie zakończył Ben Ali. Na Ukrainie rewolucja trwa.
Spotkanie było okazją aby zerknąć na świat oczami młodych. Młodzi byli zagraniczni studenci i polscy uczestnicy spotkania. Po ciekawych, ale standardowych migawkach z Tunezji i ukraińskiego Krymu przyszedł czas na pytania. Padło ich wiele, ale temat rewolucji nie zdominował spotkania. Czy to dobrze?

czwartek, 6 marca 2014

Człowiek roku

Plebiscyt Wspólnoty dobiegł końca. Gdzieś tu obok ogłoszono wyniki. Zaszczytne trzynaste miejsce chciałbym dedykować przyjaciołom i rodzinie, choć tego kto oddał na mnie swój głos nie wiem. 
Nikogo o to nie prosiłem - pompowanie kół robię tylko przy sezonowej wymianie opon (to wkrótce!) - ilość głosów mówi mi więc co nieco.
Nominacja była miłą łaskotką, a głosowanie zabawą dla czytelników, przyczynkiem do dyskusji na internetowym forum i tematem jednego felietonu na portalu trzecich pokoleń. Na forum bito w tyłki jednych, w felietonie dostało się innym. Mnie oszczędzono, więc poszerzam swą dedykację o anonimowych forumowiczów i autora felietonu.

czwartek, 27 lutego 2014

Wspaniałe kobiety

8 marca, w święto kobiet, w Kofi&Ti wspomnienie osoby dość niezwykłej. Nawet jak na Radzyń! Danuty Dutkowskiej. 
Ja poznałem ją przypadkiem w 2009 roku, podczas organizacji pierwszego pleneru artystycznego "Szukamy Pikasa". Kilkudniowa wspólna praca artystyczna dała namiastkę tego jakim człowiekiem była Pani Danuta - cichym, skrytym i bardzo wrażliwym.
Najlepiej znali ją pracownicy i podopieczni Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego, uczniowie z którymi prowadziła lekcje matematyki i plastyki, sąsiedzi, koledzy i koleżanki z lat dzieciństwa i młodości. Rozpoznawali ją też wszyscy miłośnicy czworonogów. Psom pomagała bez wytchnienia, często zapominając nawet o swoich potrzebach.

czwartek, 20 lutego 2014

Dzień dobry!

"Dzień dobry!" Usłyszałem po przekroczeniu progu szkoły od Mikołaja - mojego ucznia, którego uczę plastyki. Właśnie wróciłem po kilku tygodniach przerwy związanej z feriami i opieką nad dzieckiem. "Dzień dobry!" Na korytarzu wykrzyknęły Karolina i Natalia z piatej klasy. Z uśmiechem odpowiedziałem. 

czwartek, 13 lutego 2014

Pałac psu na budę

Dziś nie będzie miło. Temat stary, poważny i bolesny. Pałac Potockich. Od 2010 roku stowarzyszenie "Stuk-Puk", któremu prezesuję, ma w nim swoją siedzibę. Kilka dni temu dostałem informację, że razem z roztopami, które nadeszły w drugim tygodniu lutego, nadszedł dla nas czas na wyjście.

czwartek, 6 lutego 2014

Muzea dla Radzynia. Tajemnica komitetu

Szerokim echem rozeszła się jakiś czas temu w Radzyniu wieść o powołaniu do życia tajemniczego komitetu społecznego. Nie za bardzo wiadomo było kto go utworzył i kiedy, choć podobno przystąpić mógł i może każdy, w dowolnej chwili, dziś lub w przyszłości.

czwartek, 30 stycznia 2014

Jelita Łukasza - lubię to!

Czy robią Państwo coś dla innych? Tak z potrzeby serca, albo - jak mawia jeden barwny Radzynianin - altruistycznie? To proste jak kliknąć "lajka" na Facebook'u! 
Profil "Łukasz Berezak - bijemy rekord polubień dla Ciebie. Jesteśmy z Tobą" zebrał ponad milion lubiących. A może więcej?

czwartek, 23 stycznia 2014

Kreatywne miasto

Ostatnia prosta, ostatnia setka - sto metrów, a wśród radzyńskich maturzystów - sto ostatnich dni. Potem najdłuższe wakacje w życiu i nic już nigdy nie będzie takie samo. Mama z tatą jeszcze parę razy dadzą na czynsz, parówki, pasztet i (nieoficjalnie) na piwo. A potem się skończy. Niektórzy będą na czyjejś łasce i niełasce dłużej. Tych pomijam.

czwartek, 16 stycznia 2014

Walizeczka

Stało się! Po miesiącach napięcia i wyczekiwań zajrzałem do walizki. No może walizeczki, ale za to pełnej cudów. W walizeczce stary radzyński drewniany dom przy ulicy Ostrowieckiej, jego lokator z rodziną, ich klienci i goście. Przedwojenny radzyński fotograf - Józef Karłowicz i jego historia.

czwartek, 9 stycznia 2014

Pogubione rękawiczki

Zwierzę się Państwu z nietypowej pasji jakiej oddaję się od lat, każdej kolejnej zimy. Spacerując ulicami wypatruję pogubionych rękawiczek. 
Takich mokrych i pomiętych, wciśniętych pomiędzy taflę asfaltu, a krawężnik. Zamiecionych na kupkę ze śmieciami - jak ostatnio przy ulicy Chomiczewskiego, albo natkniętych na płot - jak przy jednym z bloków na Bulwarach.

czwartek, 2 stycznia 2014

Noworoczne wyrzeczenia

W niedzielę po raz kolejny zagra WOŚP. Zbiórka na rzecz najmłodszych i najstarszych, na zakup sprzętu dla szpitalnych oddziałów noworodkowych i geriatrycznych. Radzynianie mimo ograniczonych możliwości chętnie włączają się we wspólne dzieło pomocy - czasem kosztem wyrzeczeń, ale lubią czuć się częścią dzieła - nawet jeśli ktoś tam straszy Owsiakiem czy innym genderem.
W Radzyniu tymczasem szpital odtrąbił sukces, a dyrektor pojawił się w miesięczniku Forbes z dumną miną zwycięzcy rankingu szpitali powiatowych. Wspaniałe jest to, że mamy ten sukces ex aequo ze szpitalem w Parczewie. Dlaczego? To dowód, że sukces ten to wyłącznie efekt wyrzeczeń - zarówno radzyńskich jak parczewskich. Nie jest to sukces polityków! Tam rządzi PiS-PSL, tu PO-PSL. Tam starosta bezpartyjny, tu z PSL. Podkreślam więc - sukces ten to wyrzeczenia personelu średniego i niższego szczebla, wyrzeczenia pacjentów w których obsługę się nie inwestuje i karmi tym co kuchnia jest w stanie przygotować za (strzelam!) złotówkę dziennie. Przyznam też, że ktoś ich wszystkich do tych wyrzeczeń nakłonił - i tu kapelusz w stronę Zawady. On to twarzuje - dziś odbiera gratulacje, a zbierze baty kiedy coś nie wyjdzie.
Najniżej jednak kłaniam się tym, którzy podejmują wyrzeczenia. Wierzę, że wszystko co oddane lub odczekane obraca się na korzyść. Truizm na dziś - nie można zjeść jabłka i mieć jabłka. Można przekroić na połowę.