Pokazywanie postów oznaczonych etykietą urząd miasta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą urząd miasta. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 czerwca 2017

Czy to już czas wpinania orderów?

20 czerwca 2017 roku po raz trzeci (po roku 2015 i 2016), Rada Miasta Radzyń Podlaski oceniała zarządzanie miastem przez Burmistrza Jerzego Rębka. Po blisko 3 latach rządów Rębka w Radzyniu, uznałem za słuszne i zaproponowałem radnym z którymi współpracuję, porównanie efektów pracy naszego włodarza z pracą jego kolegów po fachu z najbliższych miast.
Radzyń i jego "dobrodziej" z orderem
Wspólnie przygotowaliśmy 6 pytań i wysłaliśmy je do 10 gmin (9 miast i jednej gminy wiejskiej). Na liście miejscowości znalazły się: Radzyń Podlaski, Międzyrzec Podlaski, Biała Podlaska, Łuków, Parczew, Lubartów, Włodawa, Stoczek Łukowski, Terespol i Wisznice*. Z Włodawy i Międzyrzeca do czasu sesji nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Pozostałe urzędy w ustawowym terminie przysłały odpowiedzi na następujące zapytania:
  1. Bardzo proszę o informację dotyczącą wysokości środków na inwestycje pozyskanych w Gminie X ze źródeł zewnętrznych, od roku 2015 do chwili obecnej.
  2. Bardzo proszę o informację dotyczącą wartości zrealizowanych w Gminie X inwestycji w latach 2015-2016.
  3. Bardzo proszę o informację czy w Gminie X realizowany jest budżet partycypacyjny (obywatelski), a jeśli tak to od ilu lat i ile wynosiła kwota środków przeznaczona na ten cel w latach 2015 i 2016.
  4. Bardzo proszę o informację czy samorząd Gminy X wydaje w formie drukowanej biuletyn informacyjny lub innego rodzaju gazetę, a jeśli tak to ile kosztowało jej wydawanie w 2015 i 2016 roku.
  5. Bardzo proszę o informację dotyczącą wartości środków budżecie Gminy X przeznaczonych na promocję w latach 2015-2016.
  6. Bardzo proszę o informację dotyczącą ilości środków przeznaczonych na utrzymanie zieleni miejskiej w Gminie X w latach 2015-2016.
Uzyskane odpowiedzi - każdą z wartości - przeliczyliśmy na procentowy udział w całości budżetu danej gminy. Wysokości budżetów w 2016 roku są bowiem dostępne w sprawozdaniach burmistrzów i prezydentów miast oraz wójtów gmin, w Biuletynie Informacji Publicznej. 
W ten sposób udało nam się porównać skalę inwestycji w 2016 roku i efektywność w pozyskiwaniu środków zewnętrznych na inwestycje. W tym zestawieniu Radzyń wypada blado. Niedużo inwestycji (co Burmistrz tłumaczył przez pierwsze dwa lata swego urzędowania zapaścią finansów gminy) i zupełnie mizerny wynik pozyskiwania środków zewnętrznych.
Wykres nr 1: Wartość inwestycji w 2016 r.

Wykres nr 2: Środki zewnętrzne na inwestycje pozyskane w 2016 roku.
Co powinny nam mówić te dane? Obrazują one w jakim stopniu skupiano się w Radzyniu na inwestycjach, czyli realizowaniu potrzebnych mieszkańcom projektów - ulic, chodników, infrastruktury miejskiej, renowacji miasta (w tym głównego zabytku - pałacu Potockich). Sposobu w jaki Burmistrz Rębek odnosi się do potrzeb mieszkańców dopełnia fakt braku budżetu obywatelskiego, czyli sposobu na angażowanie mieszkańców w podejmowanie w mieście decyzji. Radzyń - mimo zapowiedzi w programie wyborczym burmistrza - w latach 2015-2016 - nie przeznaczył nawet 0,5% ze środków jakimi dysponował na budżet partycypacyjny, aktywizujący radzynian.
Wykres nr 3: Budżet partycypacyjny w 2015 lub 2016 roku.

Na co więc Jerzy Rębek wydawał pieniądze w 2016 roku? Sporo z nich przeznaczono na promocję: promocję własną burmistrza i promocję miasta. Wystarczy zerknąć na wnioski płynące z analizy odpowiedzi na trzy kolejne pytania.
Radzyń jako jedno z nielicznych miast w okolicy wydaje gazetkę promującą działania urzędu miasta (jest to więc promocja miasta w mieście, czyli promocja burmistrza).
Wykres nr 4: Koszt wydawania gazet w 2016 r.
Koszty promocji, czyli działań, które powinny mieć na celu przyciąganie do Radzynia turystów, inwestorów i nowych mieszkańców były w 2016 roku znaczące, choć nijak nie przełożyły się na ilość gości w hotelach, powstałych miejsc pracy i założonych firm, czy nowych meldunków. Z pewnością przybyło jednak dzięki tym środkom tabliczek na Placu Wolności. Burmistrz bowiem ze środków na promocję hojnie pomagał finansowo stowarzyszeniu "Podróżnik" radnego Roberta Mazurka. Moim zdaniem jest to co najmniej nieefektywne wydawanie sporych pieniędzy. Ostateczną ocenę pozostawiam mieszkańcom.
Wykres nr 5: Koszt promocji gminy w 2016 r.
Ostatni wykres z danych które uzyskaliśmy obrazuje ilość środków wydanych na utrzymanie zieleni. Było to ponad czterysta pięćdziesiąt tysięcy złotych (450 000 zł!), czyli 0,81% naszego budżetu. Kwota zawrotna! Szczególnie w mieście, które podobno boryka się z ogromnymi kłopotami finansowymi. Kwiaty pięknie pachną i ładnie wyglądają, ale równo przycięte trawniki i drzewa dające chłód w upalne dni są równie piękne a nie generują tak wysokich kosztów utrzymania. 
Wykres nr 6: Koszt utrzymania zieleni w 2016 r.

Wniosek z uzyskanych danych płynie jeden. Burmistrz Jerzy Rębek w 2016 roku zasypał Radzyń propagandą (biuletyn) i kwiatami (klomby, dyplomy i piękne przemówienia). Brakowało natomiast wizji rozwoju miasta, rzetelnej pracy nad pozyskiwaniem środków i realizacji wyborczych obietnic. Dlatego z nadzieją na inne dane w 2017 roku, oceniając Burmistrza i jego pracę w 2016 roku, wstrzymałem się od głosu.

*Do wykresów, które są jedynie ilustracją naszych wniosków, trafiły tylko wybrane miejscowości. Całość informacji na podstawie których dokonaliśmy oceny działań Burmistrza Rębka w 2016 roku prezentuje poniższa tabela.
Tabela nr 1: Komplet danych z 8 gmin.

"Wiejska" ciekawostka
Pewnie zwrócili Państwo uwagę na dane z gminy wiejskiej Wisznice - pokolorowane na wykresach na zielono. Gmina ta, mimo zupełnie niedużych środków wydanych na promocję regularnie zdobywa nagrody jako najlepszy samorząd (Perła Samorządu w 2016 roku i Super Samorząd w 2017 roku). Bo nie ilość pieniędzy na promocję świadczy o sile gminy, a ilość pozyskanych funduszy na inwestycje. W Wisznicach było to aż 17,5% budżetu w 2016 roku. W Wisznicach też to mieszkańcy i ich potrzeby są na świeczniku (fundusz sołecki ma się świetnie). W Radzyniu zaś na świeczniku jest Burmistrz i jego zasługi. Tak! Otwórzcie Państwo którykolwiek z numerów biuletynu Radzyń. Choćby ostatni, gdzie Jerzy Rębek na pierwszej stronie chwali się orderem. Brawo! Jesteśmy tacy biedni w Radzyniu, ale pękamy z dumy panie Burmistrzu!

czwartek, 1 czerwca 2017

Uroczyście oświadczam i obiecuję!



Uroczyście oświadczam! Nie mam nic przeciwko krzyżom. Jestem natomiast przeciwny wydawaniu publicznych pieniędzy na krzyże. Krzyż powinien powstać z pieniędzy ze zbiórki publicznej - nie z budżetu miasta. A tych 150 tys., które miasto wydało na krzyż i wyda na skwerek z kamieniem powinno trafić na coś przydatnego publicznie - np. place zabaw i ich remonty przy przedszkolach. Zapominam jednak, że przedszkolaki nie głosują, a rodzice nie mówią kazań... Widzieliście już tekst w radzyńskiej "gadzinówce", który ma mnie zniszczyć? :) Pozdrawiam Urbana w spódnicy, autorkę tekstu i jej pryncypała.

Paszkwila na moją osobę, napisanego przez Annę Wasak za publiczne pieniądze i wydanego w finansowanej z tego samego źródła gazetce, znajdziecie tu: https://issuu.com/ (str. 2)
Fajną ripostę Andrzeja Kotyły, na której napisanie ja nie mam ani potrzebnego polotu językowego, ani czasu przeczytacie tu: http://opinie.news/
PS. Już wkrótce na moim blogu zagości nieco więcej życia. Uroczyście obiecuję!

środa, 22 lutego 2017

Radzyń do rewitalizacji!

Fot. Pałac Potocich (http://lublin.tvp.pl/)
Są momenty, kiedy trzeba się spierać, ale nie brakuje i takich, kiedy trzeba się WSPIERAĆ. Wczoraj (21.02.2017) ruszyły, nieco już spóźnione, konsultacje Miejskiego Programu Rewitalizacji. Na spotkaniu podano sporo informacji. W tym kilka ważnych. Na przykład taką, że propozycje działań i inwestycji, które zostaną włączone do treści tego strategicznego dokumentu można składać TYLKO do przyszłego wtorku - 28 lutego 2017! Czyli konsultacje potrwają aż (sic!) tydzień.
Czas więc odłożyć na bok spory i zastanowić się, co powinno znaleźć się w tym Programie aby Radzyń zrewitalizować? (O to czemu robimy to w pośpiechu i mamy tylko tydzień na te propozycje zapytam potem).
Co ważne: rewitalizacja to nie tylko odbudowa i remont. To szerszy zakres działań. Wśród nich szczególną wagę mają działania wzmacniające społeczności, ich integrację i rozwój.
Co Waszym zdaniem jest w tej sferze w Radzyniu niezbędne? Czego brakuje aby za 10 lat to miasteczko było dobrym miejscem do życia? Piszcie w komentarzach, piszcie prywatnie albo dzwońcie do mnie. Chciałbym wnieść do tego dokumentu jak najwięcej treści i wniosków płynących od mieszkańców Radzynia.

UWAGA! W ramach konsultacji zaplanowano spotkania warsztatowe na których będzie można dodać swoje pomysły i wysłuchać innych (jak mniemam także odnieść się do nich). W piątek, 24 lutego o 14.00 w sali UM odbędzie się spotkanie na organizacji pozarządowych - będę na nim i ja - zapraszam. O godzinie 16.00, tego samego dnia, zaplanowano spotkanie dla przedsiębiorców. Natomiast we wtorek, 28 lutego o godz. 11.00, zaplanowano - również w formie warsztatów - spotkanie otwarte zamykające konsultacje. Bądźcie tam! Jak to bowiem napisano "na zachętę", na stronie internetowej urzędu, cytując burmistrza: - Pamiętajmy, że nieobecni nie mają racji. Jestem przekonany, że jeśli Was zabraknie w stosownym momencie będzie to przypomniane.


Ciekawostka z prezentacji (na slajdzie): "Należy wyeliminować możliwość realizacji wybiórczych inwestycji, nastawionych jedynie na szybki efekt poprawy estetyki przestrzeni, skupionych tylko na działaniach remontowych czy modernizacyjnych. Tym samym, istotne jest, by nie powstawały „pseudoprogramy” rewitalizacji, które nie służą rozwiązaniu problemów społecznych i strukturalnych w obszarze zdegradowanym, w jego otoczeniu i w całej gminie". Jak myślicie - w Radzyniu powstanie "Program" czy "Pseudoprogram"? Postarajmy się wspólnie aby jednak to pierwsze!

Linki dla bardziej zainteresowanych:
1. Prezentacja z wczorajszego otwartego spotkania informacyjnego
2. Fiszka projektowa (formularz zgłaszanego pomysłu)
3. Strona internetowa dotycząca Programu Rewitalizacji dla Radzynia Podlaskiego: http://www.rewitalizacjaradzyn.lfie.pl/
4. Relacja ze spotkania w UM

środa, 28 października 2015

Komu ławkę, komu chodnik?

Radzyń to małe miasteczko, każdy każdego zna. Tak się mówi. Codziennie spacerujemy wzdłuż ulic, przy których mieszkamy, jeździmy samochodami, uczymy się i pracujemy. Z perspektywy każdej jednej osoby Radzyń jest jednak inny. Każdy zna go trochę inaczej, nikt nie zna go kompletnie i do końca.
Nikt oprócz mnie nie wie gdzie codziennie chodzę z psem, nikt oprócz mojego dziecka nie wie gdzie lubi bawić się najbardziej i czy nie chciałoby mieć placu zabaw bliżej domu. Nikt oprócz seniorów nie wie, gdzie brakuje ławek na ścieżkach ich codziennych spacerów. Nikt, oprócz Ciebie czytelniku, nie wie czego w tym mieście potrzebujesz właśnie TY.
No chyba, że z kimś o tym rozmawiasz. Może wie o tym Twoja rodzina, może sąsiedzi, a może nawet wysłałeś maila do "swojego" radnego, albo byłeś w urzędzie miasta?
Czasem zdarza się, że coś "spada z nieba". Nowa ławka staje gdzieś przy ulicy, kawałek chodnika wykłada się tu i ówdzie, ktoś wykłada parking kostką, dzieci wskakują na nową huśtawkę. Wciąż jednak brakuje sposobu na to, aby mieszkańcy mogli skutecznie określać czego im trzeba i aby potrzeby te realizowano na jasnych zasadach, a nie z łaski władzy - na uciechę mieszkańców. W końcu budżet miasta to NASZE PIENIĄDZE!
Takim narzędziem jest BUDŻET OBYWATELSKI. Raz w roku mieszkańcy zgłaszają czego potrzeba w ich otoczeniu, np.: ławka, plac zabaw, siłownia, skate-park, chodnik, latarnia, kamera monitoringu, albo coś zupełnie innego. Potem zachęcają sąsiadów i znajomych, aby poparli ich pomysł. W głosowaniu wybieramy te pomysły, które mają poparcie największej ilości mieszkańców. W tym samym roku wybrane pomysły są realizowane. Podoba się? No to komu ławkę, komu chodnik?
Fot. grudziadz.7dni.pl

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Składam hołd miastu

Spotkałem rankiem chłopaka w koszulce fali "nowego patriotyzmu". - Składam hołd miastu, które mnie wychowało - krzyczał napis z jego t-shirta. On zestresowany dopalał papierosa, czekając na instruktora nauki jazdy. Ja minąłem go przeczytawszy napis i... miałem nawet ochotę zapytać o ten hołd, ale odpuściłem. Nie dowiedziałem się jak dokładnie wygląda jego hołd. Czy to jedynie noszenie koszulki? Czy może to coś więcej? No i dlaczego na koszulce nie ma nazwy tegoż miasta? Nie chciałem chłopaka stresować bardziej niż był. Ale przyznać muszę - sprowokował mnie tą koszulką do przemyśleń.

***
W opublikowanym przez urząd miasta rejestrze umów moją uwagę przykuły dwa reklamowe stojaki, tzw. roll-upy, za ponad 1800 złotych!
Zapytałem o nie Burmistrza, bo znam się na tym, i wiem, że koszt ten jest stanowczo zbyt wysoki. Trzy razy za wysoki! Zapytałem, bo nie kto inny jak Burmistrz deklarował, że wszelkie wydatki dokonywane będą w oparciu o zapytania ofertowe. Wszystko po to, aby ograniczyć nadmierne trwonienie pieniędzy. Nie kto inny jak Burmistrz powtarza też wciąż, że jesteśmy biedni, Radzyń zadłużony, i daleko nam do finansowej płynności. Dowiedziałem się, że stojaki mogły być tanie. Połowę tańsze, albo lepiej. Ale zaprojektował je, jak oznajmił Burmistrz, artysta z Nałęczowa. Do tego zrobił to w części na podstawie zdjęć użyczonych przez radzyńskiego fotografa. Dodajmy, że użyczonych bezpłatnie. Artysta zaprojektował i kasę wziął. A zdaniem Burmistrza kwota 1800 złotych to kwota niewielka. Czy nie warto było poszukać konkurencji w radzyńskich drukarniach i wśród projektantów? Czy to hołd w stronę Nałęczowa? Hołd miastu? Ale zaraz! Nałęczów to majętna gmina! Znacznie mniej zadłużone miasto niż nasz Radzyń.
Może 1800 złotówek w budżecie miasta to ziarenko? Może dla Burmistrza, zarabiającego prawie 12 tysięcy złotych, to suma nie warta uwagi? Szczególnie jeśli wydaje ją z publicznych pieniędzy. Ale dla większości Radzynian - w tym mnie - to kwota bliska miesięcznym zarobkom.
Przykro wciąż słuchać o wszechogarniającej niemocy, biedzie i długach. Jeszcze bardziej przykro, kiedy ten kto o tej biedzie wciąż powtarza, ukradkiem i za publiczne pieniądze robi zakupy "na bogato" i zapomina o oszczędzaniu. Hołdu mieszkańcom i ich pieniądzom brak. Jest mydlenie oczu.

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Dotykanie ciepłego chleba

Pewnego dnia wybrałem się z córką na spacer bulwarem nad Białką. Dobrze znamy tę trasę - chodzimy nią często. Tego dnia jednak z rutyny dreptania nad rzeczką i przyglądania się kaczkom wytrąciły nas błyszczące, żółte "urządzenia do sprzątania po psach". Dla uproszczenia wymyśliłem dla nich zgrabną nazwę - "kloaczne słupki". Na górze słupka puszka z ciasno upchniętymi foliówkami, na dole pojemnik na torebki pełne psiej kupy. Stanęły i czekają. Urząd patrzy na nie z dumą. Mieszkańcy z nieufnością. Ja patrzę jednym okiem dumnie, a drugim nieufnie. Cieszę się, że dano mieszkańcom możliwość sprzątania po psach. Sam o to dbam i walczę o takie możliwości. Niestety jest to tylko czubek lodowej góry. Problem zasranych trawników, na które strach puścić dziecko, jest głębszy. Uważam, że poza ustawieniem "kloacznych słupków" należy wyjść do mieszkańców z akcją edukacyjną i uświadamiającą. Żeby wiedzieli, żeby się nie wstydzili, żeby dbali o to co wspólne. Niestety, poza paroma informacyjnymi wrzutkami w mediach, zabrakło pomysłów na tę stronę medalu. Przygotowałem więc dla Państwa instrukcję - krok po kroku - jak sprzątać po swym psie (poniżej). Nie ma się bowiem czego bać! Dotykanie przez folię ciepłej kupy swego pupila jest bezpieczne. W chłodny dzień bywa nawet przyjemne. Jak dotykanie przez folię ciepłego chleba na sklepowej półce. Proszę mnie źle nie zrozumieć - zestawienie świętego chleba z psią kupą ma służyć jedynie rozwiązaniu problemu brudnych trawników. Pragnę namówić tych, którzy po psach nie sprzątają do zmiany myślenia i zachowania. Zatem ruszajmy gówno - niech dłużej nie śmierdzi!


***
PS. Kiedy wracałem ze spaceru i wrzucałem psią kupę do pojemnika zauważyła mnie znajoma. Podeszła i mówi: - Patrzę z daleka i myślę - wreszcie jakiś mieszkaniec z tego korzysta. Podchodzę, a to ty!

poniedziałek, 16 marca 2015

Z Jakubowskim przegrać, to jak wygrać...

A. Wasak. Portret pędzla A. Warhola.
...mogłaby powiedzieć Anna Wasak (moja konkurentka w wyborach do rady) obejmując posadę asystenta burmistrza Rębka. Fucha to nie byle jaka, bo wielofunkcyjna. Rzecznik prasowy, pośrednik między urzędem miasta a domem kultury, no i wreszcie główny zarządca, marketingowiec i fundraiser* pałacu Potockich. Jako radna mogłaby liczyć na nieco ponad 500 złotych. Jako asystentka weźmie co najmniej trzy tysiące. Można więc zaryzykować, że opłaciło się przegrać. 
Pani Aniu! Winszuję błyskawicznego awansu i życzę, żeby pałac ostatecznie przeszedł w ręce miasta, bo póki nie przeszedł, to nie ma czym zarządzać... No właśnie! Co prawda uczę się dopiero "wielkiej polityki", ale za to od najlepszych. Burmistrz Rębek mówił na ostatniej sesji, że miasto nie może wydawać pieniędzy na nieswoją własność. Zatem przydałoby się nam już to przejęcie, bo przecież nie będzie Pani zdobywać milionów na pałac, który nie jest nasz własny, tylko państwowy. Burmistrz mówił wręcz, że byłoby to niezgodne z prawem.
Z tego samego powodu nie przychylił się też do wniosku radnego Roberta Mazurka, który podsunął pomysł powołania grupy roboczej, poszukującej najlepszego pomysłu na pałac. Uznał, że póki pałac nie należy do miasta, praca takiego zespołu nie ma sensu. Nieśmiało więc pytam - jaki sens ma zatrudnianie fundraisera i zarządcy dla obiektu, który nie jest własnością miasta? Cóż za żelazna logika i konsekwencja?
Pani Aniu! Będzie o czym pisać. Wiersze też!
*fundraiser - osoba odpowiedzialna za pozyskiwanie pieniędzy z zewnętrznych źródeł.